Prowadząc zajęcia CrossFit obserwuje wzrost zainteresowania tą formą wysiłku fizycznego wśród płci pięknej. Cieszy mnie to ogromnie, jednak nie zmienia to faktu, że w dalszym ciągu kobiety obawiają się, że ich sylwetka zmieni się na niekorzyść. Umówmy się, żadna z nas nie chce mieć dużych bicepsów, rozrośniętych pleców i nóg. 

Ale zacznijmy od początku. Wpisując w wyszukiwarkę nazwę CrossFit dowiemy się, że jest to określona metoda treningu, która łączy ze sobą elementy wydolnościowe, gimnastyczne oraz podnoszenia ciężarów. Przez wiele lat, ten ostatni punkt wzbudzał w nas kobietach lekki niepokój ale z biegiem czasu to się bardzo zmieniło. Już wiemy, że podniesienie sztangi nie sprawi, że zamienimy się Hulka. Jesteśmy bardziej świadomego tego, że podczas wykonywania zwykłych codziennych czynności podnosimy czasem o wiele większe ciężary niż sztanga. Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie wracamy z pracy, niesiemy swoją torebkę, (która może ważyć nawet więcej niż 5 kg!) i torbę z laptopem. Do tego jeszcze zrobimy małe zakupy wracając do domu oraz odbieramy dziecko z przedszkola, które nie chce nieść swojego plecaka i w efekcie my zakładamy go na ramię. To już nam daje nam spory ciężar!

Nie musimy więc obawiać się podniesienia cięższej sztangi na treningu i jego wpływu na rozwój naszej sylwetki w niekorzystną stronę. Robimy to na co dzień nie zdając sobie nawet z tego sprawy! 

No dobra, ale oprócz zapoznania się z metodą treningową jaką jest CrossFit, klikacie również w zakładkę „grafika”. A tam widzicie topowe zawodniczki, których sylwetka z jednej strony wzbudza w Was strach, z drugiej zaś podziw. 

Wyjaśnimy sobie zatem tę kwestię. Jak wiemy, sport na poziomie zawodowym nie ma nic wspólnego z tym uprawianym rekreacyjnie! Za taki wygląd sylwetki nie odpowiada godzinny trening 3-4 razy w tygodniu. Idzie za tym odpowiednia dieta, która sprzyja rozwojowi tkanki mięśniowej oraz wielogodzinny trening. Panie, które biorą udział w zawodach poświęcają temu całe życie. Uwierzcie mi bądź nie ale sama trenuję maksymalnie 4 razy w tygodniu po max 2 h i jeśli mnie znacie widzicie, że wcale tak nie wyglądam.

Jakie korzyści płyną zatem z trenowania CrossFitu przez kobiety? 

Jak już wspomniałam na samym początku, trening CrossFit jest połączeniem wielu elementów, dzięki czemu jest to bardzo urozmaicony trening, który daje nam możliwość ciągłego rozwoju. Osobiście po wielu latach spędzonych na siłowni, znudziło mnie wykonywanie określonej liczby powtórzeń i serii ćwiczeń. Dzięki tej formie sportu możesz ciągle stawiać sobie nowe cele i wyzwania! Na samym początku możesz nie móc się podciągać ale po 2-3 miesiącach Twoja siła wzrośnie i wykonasz pierwsze podciągnięcie! Zaraz potem wykonasz pompkę w staniu na rękach i podniesiesz więcej w martwym ciągu niż Twój kolega z grupy.

Co za tym idzie? Czujesz, że jesteś sprawniejsza, silniejsza i z każdym treningiem pokonujesz kolejne bariery. To zdecydowanie przekłada się na różne sytuacje w życiu prywatnym. Zauważasz, że aktywności życia codziennego sprawiają, że nie czujesz się tak zmęczona, a dobiegnięcie do autobusu z torbami na zakupy to już żaden problem. 

Dodatkowo stajesz się pewniejsza siebie. Wyda się to Wam mało wiarygodne na samym początku, ale dzięki temu jakie bariery pokonacie na treningu sprawi, że w życiu codziennym łatwiej będziecie reagować na stres i szybciej podejmować decyzje. 

Wasze ciało stanie się jędrniejsze, zaczną delikatnie rysować się mięśnie co spowoduje, że będziecie się czuć lepiej same ze sobą! 

Olivia, klubowiczka MC rozpoczęła swoją przygodę z CrossFitem 4 lata temu, regularnie uczęszcza na zajęcia, co stało się już jej nawykiem! Sama przyznaje, że jej początki, wcale nie były łatwe:

 „Zwykłe zajęcia fitnessowe już mi nie starczały, wiec zostałam zachęcona przez męża do spróbowania czegoś nowego. Padło na crossfit bo i on tez sam ten sport uprawiał. Nie powiem… nie biegłam na pierwsze zajęcia w podskokach. Jakoś przerażały mnie te ciężary, surowy klimat no i oczywiście brak luster 🙈 Mój pierwszy WOD był katastrofą. To był lipiec i panował niemiłosierny upał a na zajęcia wybrałam się w samo południe. Ledwo przeżyłam trening, który był mocno wydolnościowy. Byłam jedną z najsłabszych i z jednej strony frustrowało mnie to, ale z drugiej dawało satysfakcję, ze jednak dałam radę i nie wyszłam w połowie. Właśnie takie zmęczenie uwielbiam, wiec już wiedziałam, że z boksem (przyp. red. – miejsce treningu) zaprzyjaźnię się na długie lata. Systematyczne treningi wzmocniły moje mięśnie głębokie, które pozwoliły uporać się z kontuzją bioder. Do tego stałam się silniejsza, wytrzymalsza i kondycyjnie sprawniejsza. Dziewczyny, nie wierzcie, ze Wasze ciała staną się z dnia na dzień masywne. To naprawdę ciężka praca, by wyglądać jak „rasowe” crossfiterki i trzeba mocno się starać, by ciało przybrało masywny wygląd. Za to wyrzeźbione ciało jest piękne❤” 

Myślę, że słowa Olivii idealnie podsumowują ten temat i powinien rozwiać wszelkie wątpliwości. Dodam tylko, że obserwując świat szeroko pojętego fitnessu, zaobserwowałam, że my kobiety nie chcemy już tylko świetnie wyglądać ale też chcemy być silniejsze, sprawniejsze i szybsze, a to dzięki CrossFitowi możemy to osiągnąć w bardzo łatwy sposób. I tego z całego serca Wam życzę. 

Autor: Marta Karpińśka – trener Miasteczko CrossFit.